Mój styl / Your style

Wspomniałam o tym już w poprzednim wpisie, że w pewnym momencie życia zdałam sobie sprawę, że chcę mieć na nie większy wpływ, lepiej się czuć i nakierowywać myśli, które mi służą i są dla mnie budujące, a na dłuższą metę zmieniają mój sposób myślenia i sprawiają, że jestem szczęśliwsza i bardziej zadowolona z tego co mam. Postanowiłam więc wcielić w życie ten ambitny plan.

Zmiana szafy, była jednym z elementów mojego projektu „U. życia” – ulepszania życia, i za jej dekonstrukcje postanowiłam się zabrać dość zdecydowanie, ale nie histerycznie. Bardzo mi na tym zależało, i mimo mojej wrodzonej niecierpliwości wierzyłam, że wcześniej czy później osiągnę swój cel.

Cały proces zaczynał się w mojej głowie, zaczęłam zwracać uwagę, co tak naprawdę mi się podoba, i w czym dobrze bym się czuła. Starałam się uruchomić wyobraźnię i szczerze odpowiadać na pytania, które miały mi ułatwić wybór. Czytałam wiele artykułów w sieci i nie tylko, przeglądałam zdjęcia, oglądałam filmy, próbowałam wyczuć klimat, który jest mi bliski i inspirujący, który chętnie sama bym wokół siebie tworzyła.W ten sposób doszłam do etapu stanięcia przed szafą, czy czasem już przed półką sklepową i zadawania sobie pytań:

  • czy w tym swetrze na pewno będę się dobrze czuła? Próbowałam wyczuć ogólne wrażenie jakie mi towarzyszyło, gdy miałam go na sobie.

 

  • czy dana spódnica nie będzie dla mnie za krótka np. w momencie kiedy będę wchodziła po schodach w przejściu podziemnym, albo gdy zawieje silniejszy wiatr?

 

  • czy będąc tak ubrana zechcę zmienić plany po pracy i wybrać się z przyjaciółką na wystawę do muzeum, albo do kina?

 

  • czy ta bluzka nie jest zbyt kolorowa, i czy na pewno dobrze czuję się w pudrowym różu?

 

  • czy te spodnie nie są dla mnie zbyt opięte, albo znów zbyt workowate?

 

  • czy przypadkiem nie lepiej jest mi w kolorach o cieplejszej tonacji, a nie w tych neonowych, supermodnych błękitach?

odpowiedzi na pytania na początku przychodziły mi z trudem, bo właściwie skąd miałam to wiedzieć? Próbowałam wyobrazić sobie sytuacje i od razu szło mi sprawniej. Faktycznie widziałam się idącą po schodach i niepewnie czującą wzrok ludzi idących za mną i w tym momencie już w ogóle zapomniałam, że istnieją dla mnie wąskie, ołówkowe mini spódnice. Dostrzegłam ciepłe refleksy w moich włosach i to, że moje ciemne brązowe oczy wyglądają bardziej interesująco w barwach pochodnych do ich odcienia.Kolejnym etapem były porządki i totalna reorganizacja szafy. Podzieliłam ją na dwa sezony: jesień/zima i wiosna/lato. Zaczęłam od refleksji co mi jest do potrzebne, co chciałabym nosić, w czym najlepiej się będę czuła i co sprawi, że w pełni ukaże się mój niepowtarzalny styl.Ustaliłam, że najbardziej lubię rzeczy klasyczne, proste, jednobarwne, że w wyborze między koszulą a bluzką wybieram to pierwsze. Zwracam uwagę na naturalne, oddychające materiały jak wełna, bawełna zimą, i dodatkowo jedwab latem. Mam też jedną spódnicę, która w składzie ma dodatkowo len. W garderobie jest też kilka t-shirtów, jednokolorowych, raczej lekko oversizowych. Na tych przykładach chcę pokazać, że nie trzeba mieć całej szafy wypchanej po brzegi różnego rodzaju ubraniami na każdą okazję, bo w moim życiu nie chcę się przebierać, a ubierać i czuć fantastycznie w mojej skórze.Podczas całego procesu nie obyło się oczywiście bez pomyłek i całej sterty ubrań, które musiałam sprawdzić, czy na pewno się na mnie nie sprawdzą, pół biedy, gdy okazało się to po przyjściu do domu ze sklepu, kiedy nie oderwałam jeszcze metki, gorzej, gdy lekcji nauczyłam się dopiero po kilku razach noszenia danej bluzki, w której coś mnie uwierało.Bardzo ważnym elementem odkrywania własnego stylu był moment, w którym zdałam sobie sprawę, że nie chcę się ograniczać np. tylko do jakiegoś stylu: bohemy, glam rockowego, hipsterskiego, eleganckiego, kobiecego, męskiego, mrocznego itd. Chciałam po prostu wytworzyć wokół siebie aurę osoby, która wie czego chce, która się świetnie ze sobą czuje, lubi siebie, chce dla siebie jak najlepiej, jest ciekawa świata i ludzi, a ubranie to tylko miły zewnętrzny dodatek do tego wszystkiego. W chwili gdy zdałam sobie sprawę, że ubranie to w stylu człowieka rzecz drugorzędna olśniło mnie. Od tej pory cokolwiek na siebie włożę, co oczywiście spełnia moje kryteria, co będzie w moich ulubionych kolorach, czy uszyte z preferowanych materiałów będzie super. Ograniczyłam swój wybór do dokładnie tylu rzeczy, o których zawsze marzyłam, i które zawsze sprawiały, że chciałam wyglądać tak, jak pewne siebie, ale nie nachalne kobiety z różnych zdjęć, które mam przed oczami.Strój, który na siebie wkładamy oraz energia, którą wokół siebie tworzymy to całokształt stylu, na który składają się nasze marzenia, wyobrażenia o świecie, o sobie, o tym co kochamy i co chcemy osiągnąć. Same ubrania nigdy tego nie uczynią.

 

I mentioned about this in the previous post, that at some point in life, I realized that I wanted to be more affected, be better at aiming my thoughts that serve me and are good for me, and in the long run change my way of thinking and make me happier and more satisfied with what I have. So I decided to put into practice this ambitious plan.

Changing the wardrobe, was one of the elements of my project „U. życia” – improving life project, and for its deconstructions I decided to take quite decisive, but not hysterical steps. I really cared about that, and despite my innate impatience I believed that sooner or later I will achieve my goal.

The whole process started in my head, I began to pay attention to what I really like, and how good I would feel. I tried to run the imagination and answer some questions that were about to help me decide whether some piece of clothes is for me or not. I have read many articles in the Internet, looked through photos, watched movies, I have tried to feel the atmosphere, which was very close to me and was inspiring that I simply wanted to create around me.

In this way I have come to the stage when I stood in front of the wardrobe, or sometimes even before the store shelf and asked  questions:

 

  •   whether in that sweater I would definitely feel good? I tried to figure out a general feeling that accompanied me when I was wearing it.

 

  •   being dressed like that I would change plans after work and go with a friend to an exhibition in a museum, or to see the film?

 

  •   if this shirt is not too colorful, and if I really feel good in a powdery pink?

 

  •   if these pants are not too tight-fitting or too baggy again?

  Do not I feel perhaps better in colours with warmer tones, and not in the neon super trendy neon blues? Answers to the questions at the beginning came to me with difficulty, because actually how could I know it? I tried to imagine certain situations and immediately I was doing better. In fact, I saw myself walking up the stairs and saw people’s eyes on, and at this point I forgot that there are narrow, pencil mini skirts out there. I saw the warm reflections in my hair, and also discovered that my dark brown eyes look more interesting in the similar shades. The next step was cleaning and total reorganization of the cabinet. I divided it into two seasons: autumn / winter and spring / summer. I started with what I reflected is needed, which items I would like to wear, or what I felt is best and what would fully make my style unique. I fixed that I like the most classic things, simple, monochromatic, that in choosing between the shirt and blouse I choose the the first thing. I pay attention to the natural, breathable materials like wool, cotton for the winter, plus silk in the summertime. I also have one skirt, which is made of linen. In the dressing room I have several oversize, one colour t-shirts. Having said that I want to show that you do not need to have a whole closet stuffed with all sorts of clothes for every occasion, because in my life I do not want to dress up just for its sake, but first of all I want to feel fantastic in my skin. During the entire process, there were some misunderstandings and mistakes included, because I wanted to check if this blouse or sweater is really not for me. Lucky me when I discovered my mistake soon enough to get it back, worse things happened when it turned out later when I already got rid of the label. A very important part of discovering my own style was a moment when I realized that I did not want to be limited only to some styles like: bohemian, glam rock, hipster, elegant, feminine, masculine, dark, minimalistic and so on. I just wanted to create around me a certain aura of a person who knows what she wants, that I feel fantastic with things that I already have, and that I want all the best for myself. I wanted to appear as person who is curious of life and clothes are just a nice supplement. I was quite astonished by this discovery that clothes are something very secondary when it comes to the style. From now on, whatever I put on myself, which obviously meets my criteria, which are my favorite colours, or made from the preferred materials will be great. I Narrowed my selection to the number of things that I have always dreamed of, and that make me look confident and strong like some girls that were inspiring me. Outfits, which we choose and the energy that we create around ourselves is the whole style, which consists of our dreams, ideas about the world, about ourselves, about what we love and what we want to achieve. Clothes will never do that by their own.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s