„Nie wiem co robią ludzie bez pasji…?”

Chciałabym tym razem zaprosić Was na wywiad, który myślę zapoczątkuje całą serię rozmów z różnymi osobami, które będę chciała publikować tutaj na blogu. Spotkałam się z Asią w żoliborskiej Jaskółce, i oto czego udało mi się dowiedzieć, i z czym tutaj przychodzę.

Asia studiuje Zarządzanie Dziedzictwem Kulturowym w Warszawie oraz jest członkinią GRH Bluszcz. Grupa zajmuje się odtwarzaniem kobiecych strojów cywilnych z różnych lat i epok. Próbowałam dowiedzieć się co skłoniło Joannę do poszukiwań i skierowania swych zainteresowań akurat ku takiej dziedzinie, i zadałam pytanie o jej ulubione zabawy kiedy była mała. Moja rozmówczyni stwierdziła, że jedynie co, to marzyła o zostaniu kominiarką albo baletnicą, co chyba łączy się z pasją poszukiwania strojów i ich prezentowania. Aktualnie, Asia chciałaby połączyć swoją pasję artystyczną z projektami graficznymi.

Jakie są twoje najulubieńsze lata w rekonstrukcji, w ogółe w modzie kobiecej? – 40. i 50. Dzisiaj akurat nawiązałam bardziej do pięćdziesiątych niż do czterdziestych, spódnicę uszyłam sobie sama. W tamtym roku miałam postanowienie, że kupię sobie maszynę i będę szyć, i na urodziny sobie właśnie taki prezent sprawiłam. Fakt, że może nie było to wcale na początku roku tylko w sierpniu, ale kilka spódnic udało mi się uszyć. Mam apetyt na więcej, ale wiadomo jak to jest z czasem.

Czy chodzisz na co dzień w ubraniach rekonstrukcyjnych, albo takich mocno zainspirowanych ówczesną modą? – jeansy mi absolutnie nie przeszkadzają, i nie muszę całego roku chodzić tylko w spódnicach czy sukienkach, ale wiem, że jestem osobą, która na pewno się wyróżnia na ulicy. Lubię nosić turbany, albo jakiś kwiatek na głowie, albo jakaś fryzura np rollsy, więc próbuję przemycić różne nietuzinkowe elementy. Już od liceum plastycznego czułam, że ja chcę się ubierać jakoś inaczej. Nie muszę być takim stempelkiem, że wyglądam tak samo jak inni. Jest to chęć podkreślenia kobiecości, ale i wyróżnienia się. Nie neguję sieciówek, chociaż się od nich odzwyczaiłam. W secondhandzie natomiast odnajduję masę perełek. I to jest prawdziwa satysfakcja, kiedy uda mi się znaleźć coś zupełnie unikatowego. Teraz jest np. moda na spodnie z dziurami. Sama bym sobie takich nie kupiła, ale pamietam, że jak byłam młodsza to miałam jeansy z dziurami, które pod spodem miały haft kwiatowy, i to już było coś innego od tego co było proponowane w sklepach.

Czy jest coś, czego brakuje Ci we współczesnej modzie, a co możnaby zaadaptować z poprzednich epok, albo po prostu czego nie ma teraz? – albo co jest teraz. Teraz jest dużo odkrywania, a można przez zakrycie czegoś wzbudzić ciekawość i większe zainteresowanie. Przykrywanie pobudza wyobraźnię i jest o wiele bardziej nieoczywiste, bardziej może nawet nadające się na plaże do kurortu niż do miasta. 

Skąd czerpiesz inspiracje do strojów rekonstrukcyjnych, ale i w ogóle do tych na co dzień? – musiałam niedawno kupić sobie drugą szafę materiałową tylko na stroje reko, więc ubrań mi nie brakuje, bardziej miejsca na nie. Jeżeli chodzi o inspiracje to są to zdjęcia sylwetek, internet, instagram, w którym jest masę oryginalnych zdjęć, różne sklepy vintage sprzedają oryginalne rzeczy, więc od razu zapisuję sobie te zdjęcia do folderu inspiracje szyciowe, i jak nadchodzi jakaś okazja oraz przypływ gotówki, to już od razu wiem, co będzie do uszycia. Zanim jednak dojdzie do zrealizowania takiej sukienki, to musi się odbyć cała wyprawa do sklepów z materiałami i trzeba wybrać ten najbardziej odpowiedni, dopiero wtedy można pójść do krawcowej i rozpocząć proces szycia. Każdy z etapów jest bardzo pracochłonny, ale na tym polega właściwie cała frajda. Dotykanie tkanin, oglądanie ich, wybieranie, aż w końcu uda się znaleźć ten najlepszy. Potem ze zdjęciem czy projektem razem z krawcową próbujemy uszyć wersję, która będzie najodpowiedniejsza do sylwetki. No i wyczekany efekt końcowy. 

Jak reagują przechodnie na ulicy, kiedy jesteś w stroju reko? – podczas rekonstrukcji chodzimy grupami i zwracamy na siebie pozytywną uwagę, ludzie często mają więcej odwagi, żeby podejść i porozmawiać, niż jak jesteśmy gdzieś indywidualnie na ulicy. Często otrzymujemy miłe słowa podziwu, że tak pięknie ubrane damy, że przez te stroje z epoki przebija się po prostu klasa i elegancja, a niekoniecznie potrzebny jest do tego negliż. 

Aby trochę zmienić temat, powiedz co lubisz robić w wolnym czasie? Jaką muzykę lubisz, jak się relaksujesz co oglądasz? – Jak mam wolny czas, to lubie po prostu poleżeć w parku na trawie. Co do filmów, to moim ulubionym jest „Amelia”, ze względu na swoją nieoczywistość i piękną scenerię, w której był nakręcony. Lubię książki i filmy historyczne, w których raz, że można podziwiać piękne stroje, a dwa śledzić interesującą fabułę i akcję. Co do muzyki, to może jest banalne, ale wszystko. Lubię stary polski rock, lata od 50. do 90. – taki „oldschool” – przy tym bawię się najlepiej. Lubię również bałkańskie klimaty.

W tym roku słychać o GRH Bluszcz również w mediach – tak, w czerwcu miałyśmy pokaz strojów plażowych w muzeum Sopotu, a potem pokaz strojów gimnastycznych z lat 20., wzorowany na oryginalnych nagraniach Elizabeth Arden, no i mini pokaz mody o siódmej rano w „Dzień dobry TVN”. Ponieważ byłyśmy zaproszone na pokaz mody do muzeum, to wcześniej był o nas artykuł w „Dzienniku Bałtyckim”, potem był też arytkuł po pokazie, artykuł na portalu „Wirtualna Polska” i potem ja byłam jeszcze gościem w radiowej czwórce, gdzie opowiadałam o modzie plażowej. Zainteresowanie w tym roku jest spore. Obserwujemy większe zainteresowanie historią, ale i podziw i zaciekawienie wzbudzają same stroje. 

Grupy rekonstrukcyjne oprócz tego, że są zapraszane na liczne imprezy historyczne, to często odgrywają role również w filmach jako statyści – tak i to z wielu powodów. Twórcy filmów wiedzą, że mamy już jakieś doświadcznie w inscenizacjach historycznych, jakąś grę aktorską posiadamy. Mamy swoje stroje, więc nic nie muszą nam dobierać, ewentualnie jakieś drobne poprawki w makijażu, bo fryzury też sobie same umiemy zrobić, więc to jest dla nich oszczedzenie czasu, a dla nas satysfakcja z docenienia umiejętności i naszych zainteresowań.

A gdzie nauczyłyście się tej gry aktorskiej? – wiesz co, to chyba wychodzi naturalnie, to się po prostu ma w sobie, ale i nie bez znaczenia jest obserwowanie mimiki aktorów w starych filmach. Jednak chcę podkreślić, że my współcześnie mamy coś innego w oczach. Miałyśmy niejednokrotnie robione sesje oryginalnymi aparatami z epoki, te zdjęcia wyglądały naprawdę na stare, to efektu tamtej dramaturgii i stylu nie dało się odtworzyć. Ówczesna mimika, i coś co mają w oczach jest zupełnie inne od naszej. Tamci ludzie mieli też inne rysy twarzy. 

Czy masz jakieś marzenia związane podróżami? – tak, marzy mi się podróż po świecie stopem. Czy coś z tego wyjdzie i czy kiedyś mi się uda to nie wiadomo. Chciałabym pojechać do ciepłych krajów, uczyłam się hiszpańskiego, więc chciałabym zobaczyć te strony. Chodzę na spotkania podróżnicze i to jest bardzo inspirujące, jak słucha się historii dziewczyn, które przez dwa i pół miesiąca przeszły z północy na południe Włoch. 

A jak siebie widzisz w takiej podróży? Bardziej w szortach, z plecakiem i w traperach, czy z walizką wypchaną pięknymi sukienkami? – Ha ha, na pewno nie z walizką, oczywiście, że w spodniach, z plecakiem, ewentualnie z kwiatem we włosach. Wyznaję zasadę, że odpowiedni strój do odpowiedniej okoliczności. Spodnie nie są mi obce.

Czy jest jakaś pasja, bez której czułabyś się nieszczęśliwa? – rekonstrukcja na pewno pozwoliła mi odkryć moją większą pewność siebie, świadomość swojej kobiecości. Jak byłam nastolatką lubiłam robić zdjęcia, zajmowałam się tym nawet zawodowo. Myślę, że bez jakiegoś artystycznego zalążka nie dałabym rady, np. bez wyjścia do muzeum, na jakąś wystawę, kultywowanie zamiłowania do sztuki jest we mnie bardzo silne. Bez tego nie dałabym rady, i nie mam pojęcia co robią ludzie bez pasji. Lubię jak coś się dzieje, jak mogę poznać jakieś nowe miejsce, intensywne zwiedzanie daje mi dużo energii i radości.

Ostatnie pytanie z cyklu kogo byś wybrała Audrey Hepburn czy Marilyn Monroe? – hmmm myślę, że jednak Audrey. Obie miały dużo klasy i elegancji, ale jednak wybrałam Audrey za jej późniejszą działalność charytatywną, to może sztampowe, ale mam w sobie dużo empatii, lubię pomagać, więc ludzie, którzy mają podobne nastawienie bardziej mnie inspirują.

FullSizeRender (42)FullSizeRender (41)FullSizeRender (39)

20269968_1490904420976156_1220191075_n
z archiwum Asi fot. Aleksandra Grochowska
20206318_1490904397642825_363724962_n
z archiwum Asi fot. Aleksandra Grochowska

 

FullSizeRender (44)IMG_5938

dziękuję i pozdrawiam!

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s